„Ta piosenka koresponduje z potrzebą bliskości”| Stach Bukowski x KIWI | WYWIAD #01

Stach Bukowski i KIWI – artyści występujący w szeregach niezawodnego FONOBO Label – postanowili połączyć siły i zaprezentowali wspólny singiel. Muzyczne połączenie raczej niespodziewane, ale ostatecznie jakże intrygujące. Podobnie, jak sama piosenka, której tytuł Chłodno jednoznacznie wskazuje na chłód. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom.

2020 rok przyniósł ich pierwsze wydawnictwa. Stach wraz z Robertem i Agnieszką zabrali nas w podróż swoim Czerwonym SUVem, pełnym przebojowości, ale też nienagannych muzycznych wrażeń. Jak pisałem w recenzji, ich debiut byłby idealnym soundtrackiem dla wakacyjnych wieczorów z paczką znajomych nad mazurskimi jeziorami. Słowa podtrzymuję. KIWI zaś postawiła na noc i przeszywającą muzykę elektroniczną. Jej pierwsza EP-ka to krótkie wydawnictwo, którego fenomen tkwi w niepowtarzalnej atmosferze. Zarówno Czerwony SUV, jak i Nocą EP znalazły się pośród 15 najlepszych płyt 2020 roku. Tym razem artyści łączą ze sobą siły i prezentują singiel Chłodno. Przy okazji jego premiery, dzięki FONOBO Label, mieliśmy przyjemność porozmawiać.

Zagłosuj na Chłodno na blogowej liście przebojów!

Po pierwsze, wow! Jestem totalnie zaskoczony tym połączeniem. Jako słuchacz, ale też jako osoba, która śledzi Wasze dokonania muzyczne. Na pierwszy rzut oka, a w zasadzie to ucha, z jednej strony Stach Bukowski, Czerwony SUV i retro rock, z drugiej zaś KIWI, muzyka elektroniczna, dark pop i EP-ka Nocą. Skąd pomysł na połączenie sił?

Stach: To może ja zacznę, z racji tego, że byłem inicjatorem tego wszystkiego. Na początku, jak to zwykle bywa, zacząłem po prostu tworzyć kolejne piosenki. Z biegiem czasu powstał tekst. Wydarzyło się to dość szybko, ponieważ od początku wiedziałem, o czym ma być piosenka. Miałem problem, żeby dojść do tego, w jaki sposób ma ona wybrzmieć, bo tekst to jedno, muzyka zaś to inna sprawa. Stwierdziłem, że świetnie by było, gdyby ta piosenka była duetem, skoro jest to opowieść o przelotnych relacjach, do czego jeszcze pewnie dojdziemy, dlatego też napisałem to stricte pod duet. A że tak się złożyło, że KIWI ma taki głos i taką estetykę, jaką sobie wymarzyłem w tej piosence, to postanowiłem jej zaproponować współpracę.

KIWI: No, i wyszło, co wyszło (śmiech). Z mojej strony wyglądało to w ten sposób, że pewnego dnia Staszek się do mnie odezwał. Wysłał mi piosenkę i nie czekał nawet dnia, żebym dała mu odpowiedź. Od razu przesłuchałam i wpadłam w to totalnie. Mega mi się spodobało. Poczułam też wyzwanie, żeby sprawdzić się w zupełnie innym stylu niż dotąd. Mam nadzieję, że się udało!

Udało się, jak najbardziej! Sam Chłodno słucham nieustannie. Czy pojawiły się jakieś trudności w stworzeniu tego duetu?

Stach: Zastanawiam się właśnie, czy coś było (śmiech).

KIWI: Z mojej strony, jeżeli chodzi o sferę muzyczną, to nie było jakichś wielkich trudności. Bardziej stresowałam się wizualnymi kwestiami, czyli sesją zdjęciową i kręceniem klipu, ale to bardziej prywatnie. Nie wynikało to z obecności zespołu Staszka. Po prostu jeszcze nie czuję się w tym tak swobodnie. Natomiast jeśli chodzi o muzę, to myślę, że naprawdę nam to gładko poszło.

Stach: Pozostaje mi tylko dołączyć się do zdania KIWI. Jeśli chodzi o współpracę, to uważam, że wszystko poszło świetnie. Trudności były przy powstawaniu utworu, ale myślę, że to podobnie jak u wszystkich twórców. Ten etap jest jednocześnie czymś cudownym i czymś, czego nie cierpimy. To jedno wielkie tornado emocji oraz wzlotów i upadków. Więc tutaj, mogę powiedzieć, że było klasycznie, ale jeśli chodzi o współpracę, wszystko poszło bardzo szybko, sprawnie i elegancko.

KIWI: Trzeba też zaznaczyć, że cały tekst pisał Staszek, więc to nie jest tak, że zwrotka, którą śpiewam, jest pisana przeze mnie. Ja udzieliłam swojego głosu.

No właśnie KIWI, mówiłaś, że było to dla Ciebie wyzwanie. Jak się odnalazłaś w tym retro rocku? Może teraz będzie tak, że Twoje kolejne wydawnictwo będzie retro rockiem (śmiech)?

KIWI: Nie no, aż tak bym w to nie poszła. Ja też słucham bardzo dużo muzyki i ten gatunek nie jest mi zupełnie obcy. To nie jest tak, że ja słucham wyłącznie elektroniki i nie wpuszczam żadnych instrumentów organicznych. Wcześniej też miałam zespół i gdzieś tam oscylowaliśmy w takich brzmieniach. Dla mnie to było właśnie wyzwanie pod kątem mojego projektu. Jak wszyscy, którzy poznali mnie jako KIWI, od elektronicznej strony, zareagują na to, że po prostu gdzieś indziej mnie usłyszą. Ale odnalazłam się jak najbardziej i jestem zadowolona z efektu.

Przechodząc do samego singla „Chłodno”, trudno nie wyczuć w tym singlu emocji – może trochę miłości, która przybiera taki charakter niejednoznaczny, w moim osobistym odczuciu. Zastanawiam się, czy w tej piosence jest więcej głębokiego, mentalnego uczucia, czy raczej takiej jednorazowej przygody, a może idą one tutaj ze sobą trochę w parze.

Stach: Przede wszystkim bardzo się cieszę i chciałbym, żeby każdy interpretował to na swój własny sposób. Mogę tylko powiedzieć, jak ja tę piosenkę interpretuję. Moim zdaniem, jeśli chodzi o jakąkolwiek miłość, to tej miłości w piosence nie ma i na tym też polega cały problem sytuacji, która występuje w utworze. Tak mogę jednym zdaniem odpowiedzieć.

KIWI: Ja bym to określiła w ten sposób, odnosząc się do tytułu i idąc taką delikatną aluzją, w miejscach, gdzie powinno być bardzo gorąco, jest mimo wszystko bardzo chłodno, o może tak.

Ale mimo to jest w tym wszystkim jakiś rodzaj intymności, która buduje też tę niejednoznaczność. Odnosząc się do tego, że 2020 rok przyniósł Wasze debiutanckie wydawnictwa, czy od tamtej pory macie poczucie, że w muzyce możecie jeszcze więcej, również więcej opowiedzieć?

Stach: Czy możemy więcej? Też. Z mojej perspektywy wydaje mi się, że zyskałem sporo pewności siebie i odwagi w pisaniu takich tekstów. Wcześniej może nie chciałbym się dzielić podobnymi refleksjami. Jeżeli już bym się nimi dzielił, to przedstawiałbym wszystko z większym i bardziej przebojowym dystansem, tak jak to miało miejsce przy poprzednich utworach i wydawnictwach. Tutaj natomiast stwierdziłem, że po prostu warto o tym opowiedzieć i zrobić sobie przyjemność, żeby taką piosenkę napisać. I myślę, że ta pewność to jest główna rzecz.

KIWI: Ja myślę podobnie. I tak wydaje mi się, że do tej pory miałam mimo wszystko dość bezpośrednie teksty, może nie wszystkie, ale nie bałam się wychodzić z niektórymi ważnymi dla mnie rzeczami. Wydaje mi się, że to otwiera i z większą pewnością mogę opisywać pewne sytuacje, również te, które nie przytrafiły mi się personalnie. To jest też kwestia doświadczenia, jeśli wychodzimy z czymś kolejnym niż debiut.

Jeszcze à propos tej miłości, intymności, do głowy przychodzi mi bliskość, która też jest w tym utworze. Chłodna, ale jest. Zastanawiam się, czy można to poniekąd traktować jako odpowiedź na te „nasze czasy”, w których za tą bliskością trochę bardziej tęsknimy?

Stach: Przede wszystkim ta piosenka koresponduje z potrzebą bliskości. Jest to trochę taki żal, że tej bliskości ciepłej nie ma, jest tylko ta wyrachowana i chłodna. O tę ciepłą w naszych czasach myślę, że jeszcze trudniej. Więc jak najbardziej można to odnieść do obecnej sytuacji. W samym zamyśle miałem jednak na myśli tę bardziej ogólną.

Osobiście bardzo podobają mi się nawiązania – pojawia się „Pocałunek” Klimta, pojawia się też Tove Lo. Dlaczego oni? Konkretny powód, czy po prostu?

KIWI: Bo się rymowało (śmiech).

Stach: Nie będę tutaj hipokrytą i na pewno częściowo tak. To dobrze brzmi. Nie zmienia to jednak faktu, że chciałem zawrzeć trochę takich odniesień do innych twórców i do rzeczy, które znam, a nie tylko emocji, które przeżywałem. Uważam, że to interesujący środek wyrazu i dla kogoś, kto, załóżmy sobie, słucha naszej piosenki i zastanowi się, bo być może wcześniej znał obraz Klimta, albo nie zna i zobaczy go, ten wydźwięk będzie jeszcze mocniejszy. Dzięki takiemu porównaniu jeden wers jest zastąpiony przez wiele zdań. Oprócz walorów muzycznych ma to też walory w treści piosenki.

To zostając jeszcze w temacie tej sztuki, jak duży ma ona wpływ na Waszą twórczość. Oczywiście szeroko pojęta, bo nie da się nie zauważyć, że Klimt i Tove Lo to są dwa skrajne przypadki.

Stach: I dwie różne kategorie, jakby nie patrzeć. Sztuka inspiruje nas codziennie – czy to, że obejrzymy jakiś film, czy to, że słuchamy codziennie różnej muzyki różnych artystów. No i też w zasadzie ta piosenka jest tego dobrym przykładem, biorąc pod uwagę, że Ci twórcy się w niej znaleźli. Czasami wpływają na nas nawet prozaiczne życiowe sytuacje, nie muszą to być artyści. Niemal nieustannie jesteśmy czymś inspirowani. Tylko czasem jest to świadome, a czasem nieświadome i z tego, że zostaliśmy czymś zainspirowani, zaczynamy zdawać sobie sprawę dopiero po dłuższym czasie.

KIWI: Ja się podpisuję pod tymi słowami w stu procentach. To jest bardziej kwestia codziennego życia i tego, jakich bodźców doznajemy. One kodują się w głowie i wychodzą w formie piosenki, w formie obrazu czy czegokolwiek. Tak że czasami nawet nie wiemy, kiedy jesteśmy inspirowani.

Stach: Dodam jeszcze, że o tym, czym jesteśmy inspirowani, mogą nas uświadomić słuchacze. Posłuchają czegoś lub coś obejrzą, i powiedzą: to jest podobne do tego i tego. A my sobie nie zdawaliśmy z tego sprawy i dopiero wtedy zaczyna nam błyszczeć lampka nad głową, że faktycznie, to jest podobne.

Czyli rozumiem, że takie porównania do innych artystów nie są dla Was irytujące. Niektórzy wręcz przeciwnie, bardzo ich nie lubią.

KIWI: To zależy do kogo oczywiście. Dotychczas spotkałam się z dla mnie osobiście pochlebnymi porównaniami. Wydaje mi się, że wiem, z czego to wynika. Nie z tego, że moje piosenki są plagiatem, tylko z tego, że niosą podobne emocje jak utwory innych twórców, albo mam podobną barwę głosu do innych artystek. Więc jak najbardziej. Zwłaszcza że zazwyczaj wymieniają takie bliskie mojemu sercu.

Stach: Dodam ze swojej strony, że osobiście też za bardzo się nad tym nie zastanawiam, bo wiem, że każdy człowiek w jakimś stopniu dąży do porównania czegoś, do określenia czy ubrania w jakieś ramy. Jest to dość naturalny proces. Więc siłą rzeczy zawsze będziemy do kogoś porównywani. Czasami będą to bardzo pochlebne porównania i komentarze, czasami wręcz przeciwnie. Ale jest to element życia, czy to artysty, czy każdego człowieka. Więc te porównania są, ale nie myślę, że warto je brać specjalnie do serca.

Wracając jednak do singla Chłodno, rozumiem, że jest to takie „idzie nowe”. Czy to zapowiedź nowości, być może kolejnego wydawnictwa? Czy możesz zdradzić już jakieś plany zespołu Stach Bukowski?

Stach: Cóż, w zasadzie wszystko, co jest prawdą, zawarłeś w swoim pytaniu, bo rzeczywiście „idzie nowe”, idą nowe piosenki. Będą się one sukcesywnie pojawiały, ale też przede wszystkim sukcesywnie pisały, bo ten materiał nie jest jakiś obfity. Tak naprawdę to jest tyle, ile ja sam wiem na ten temat. Trudno mi cokolwiek więcej na ten temat powiedzieć.

A u Ciebie KIWI jakieś nowości?

KIWI: A no też, też. I podobna sytuacja jak u Stacha. Mogę zdradzić, że niedługo coś od siebie pokażę. Nie wiem jeszcze nic konkretnego, ale to już będzie bliżej niż dalej. Później zapowiada się jeszcze coś większego. Tak że czekajcie!

Czytelnicy bloga poszukują inspiracji. Takie jest zresztą jedno z założeń tego miejsca. Na koniec, jakbyście mieli tak od siebie podzielić się czymś do posłuchania, co ostatnio skradło Wasze kulturalne serducho?

Stach: Ja tak na szybko powiedziałbym, że zespół Alabama Shakes.

KIWI: Ooo, uwielbiam.

Stach: Nowa płyta PRO8L3Mu. Ona się ukazała bardzo niedawno, więc sobie ją przesłuchuję. Bardzo trudno jest mi szukać nowości, bo też rzadko wędruje po playlistach i zagłębiam się w odmęty Internetu. Raczej słucham takich klasycznych pozycji. Więc jeśli ktoś chce się poinspirować Tomem Jonesem lub Krzysztofem Krawczykiem, to Ci wykonawcy.

KIWI: U mnie trochę tego jest. To są czasami też poszczególne piosenki. Z takich większych rzeczy, to na pewno ostatnia, choć już nie taka nowa płyta Sevdalizy. Ostatnio na polskim rynku PAULA ROMA mnie też urzekła. Dzisiaj oglądałam koncert takiego artysty jak Duckwrth – bardzo fajny klimat. To z takich świeżynek, które ostatnio do mnie wpadły.

Dzięki za rozmowę!



Polub bloga na Facebooku