7 filmów, które warto zobaczyć w te wakacje

Nic nie wskazuje na to, by wysyp polockdownowych kinowych nowości, który obserwujemy na polskich ekranach, miał się zakończyć. Dystrybutorzy dostarczają, a każdy, kto chce być mniej więcej na bieżąco z nowościami, musi zamykać się salach kinowych na przyjemne godziny. Tym razem również w okresie, który zwykle był czasem posuchy wśród premier, nie zabraknie filmów, na które (bardzo) warto wybrać się do kina. Przed Wami 7 filmów, które trzeba zobaczyć w te wakacje!

Annette
reż. Leos Carax

Głośny film otwarcia tegorocznego Festiwalu w Cannes, który – pod względem artystycznym – jest chyba najgorętszą premierą tych wakacji. Annette to najnowszy film francuskiego reżysera Leosa Caraxa (polskiej publiczności znanego chociażby z Holy Motors), opowiadający o małżeństwie standupowego komika oraz diwy operowej, którzy przeżywają wzloty i upadki w swoim związku. W głównych rolach nagrodzona Oscarem, wspaniała Marion Cotillard oraz niepowtarzalny Adam Driver, którego kariera aktorska nabiera z każdym kolejnym projektem jeszcze ciekawszych kształtów. Co ciekawe, premiera filmu 20 sierpnia, ale już 6 lipca (dzisiaj) – w dzień oficjalnej premiery w Cannes – polscy widzowie będą mogli zobaczyć Annette w wybranych kinach.

Berlin Alexanderplatz
reż. Burhan Qurbani

Głośna premiera ubiegłorocznego już Berlinale, która odbiła się szerokim echem na całym festiwalu. Trzygodzinna „kobyła”, na którą najpierw patrzyłem z wielkim przerażeniem, a podczas seansu w ramach Nowych Horyzontów okazała się pełnym napięcia filmem. Intensywną, rozbudowującą się trzygodzinną drogą głównego bohatera, który próbuje powstać i nieustannie upada – przez pochodzenie, ale również swoją „dobroć”. Berlin Alexanderplatz to bezsprzecznie jeden z najciekawszych filmów, jakie pojawią się i już się pojawiły w tym roku w kinach. Nie zrażajcie się długością. Ten film pochłonie Was od początku do samego końca.

Respect
reż. Liesl Tommy

Mój stosunek do biopiców jest, jaki jest. Szczególnie, gdy przypomnę sobie Bohemian Rhapsody, w którym największą robotę robiła przede wszystkim muzyka samego Queen… i długo, długo nic. Respect opowiadający o życiu legendarnej Arethy Franklin zrobił jednak na mnie piorunujące wrażenie już od pierwszego zwiastuna, pełnego energii, ale też (ponownie) wspaniałej muzyki. Od tamtej pory z wielką niecierpliwością wypatruję tego filmu na ekranach kin, a wszystko wskazuje na to, że pojawi się na nich już w sierpniu. W głównej roli nagrodzona Oscarem Jennifer Hudson, która poza doświadczeniami aktorskimi, jest też genialną wokalistką.

Żużel
reż. Dorota Kędzierzawska

Jest też też coś polskiego! O żużlowym projekcie Doroty Kędzierzawskiej (reżyserka wspaniałego Pora umierać) mówiło się już od jakiegoś czasu, a jest on o tyle wyjątkowy, że pojawia się w nim sport, którego w kinie (nie tylko polskim) jak na lekarstwo. Głównym bohaterem filmu jest mistrz motocyklowy Lowa, wzbudzający podziw kobiet oraz zazdrość rywali. Na co dzień wyluzowany, codziennie zmaga się ze strachem. Wszystko jeszcze bardziej komplikuje się, gdy w jego życiu pojawia się Roma. Czy znajdzie w nim miejsce dla dwóch miłości? Po cichu liczę, że melodramatyczny wątek nie zamaże sportowego napięcia, na które bardzo liczę!

Czarna wdowa
reż. Cate Shortland

Gorący blockbuster od Marvela i po raz kolejny na pierwszym planie kobieta (niby tak niewiele, a zawsze cieszy)! Podobnie zresztą jak i za kamerą, za którą znalazła się australijska reżyserka Cate Shortland. I choć nie czuję się szczególnie swobodnie w superbohaterskich uniwersach (nawet teraz nie wiem, czy przypadkiem nie popełniam jakiegoś faux pas), a na co dzień raczej stronię od tego typu kina, Czarna Wdowa zdaje się być największą premierą tych wakacji. To filmowa konfrontacja Natashy Romanoff z demonami przeszłości i potężnym przeciwnikiem, który zrobi wszystko, by zniszczyć bohaterkę! Tytuł znalazł się nawet na mojej osobistej liście najbardziej wyczekiwanych przeze mnie filmów 2021 roku! 

Czarna owca
reż. Aleksander Pietrzak

Była Czarna wdowa, jest też Czarna owca – polski komediodramat w reżyserii Aleksandra Pietrzaka, który kilka lat temu dostarczył inny film z tego gatunku: całkiem udanego, chwytającego za serducho debiutanckiego Juliusza. W swoim drugim projekcie ponownie przygląda się relacjom rodzinnym, tym razem prezentując jeszcze bardziej wybuchową mieszankę osobowości, które składają się na jedynie pozornie typową rodzinę. W głównych rolach Magdalena Popławska, Arkadiusz Jakubik, Kamil Szeptycki oraz Agata Różycka!

Zielony rycerz. Green Knight
reż. David Lowery

Choć z A Ghost Story, które jest dla mnie perfekcyjnym arcydziełem współczesnego kina, Zielony rycerz. Green Knight – najnowszy film Davida Lowery’ego – (umówmy się) ma raczej niewiele wspólnego, reżyser zdążył udowodnić nam, że potrafi w swoich projektach kreować niepowtarzalną atmosferę. Tej zdaje się nie brakować w jego wakacyjnej premierze. Ba, mam wrażenie, że wręcz wylewa się ona ze zwiastuna (choć to znów może być magia trailerów). Film opowiada historię porywczego siostrzeńca Artura z legendarnego Camelotu, który postanawia zmierzyć się z tytułowym olbrzymem. Na zachętę dorzucę jeszcze gorące nazwiska, wśród których Dev Patel, Alicia Vikander czy Joel Edgerton. Last but not least. 

A Wy, które wakacyjne premiery wybierzecie?



Polub bloga na Facebooku