Pięć najciekawszych filmów na 44. FPFF w Gdyni

Wielkimi krokami zbliża się 44. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni – kolejna edycja mojego ulubionego filmowego wydarzenia na mapie Polski. To czas chłonięcia rodzimego kina, odkrywania nowych talentów, mówienia i niemówienia „dobre, bo polskie” oraz… picia kawy w ukochanym Tłoku. Na dobry początek, piątka moich festiwalowych must watchów!

A zanim dojdziemy do piąteczki, mam jeszcze mały bonus, czyli rzeczy, które już widziałem, i na które chciałbym zwrócić Waszą uwagę. Przede wszystkim będzie to bardzo dobry dokument Była sobie Aurora o wspaniałej Aurorze, norweskiej wokalistce, traktujący o niespotykanej wrażliwości artystycznej i samoświadomości pomimo młodego wieku. KFF na fali robi to dobrze! Jest też Słodki koniec dnia Jacka Borcucha, który był w kinach, i jeżeli go ominęliście, to nadróbcie koniecznie. Zwróćcie również uwagę na naprawdę ciekawe Nie zmieniaj tematu, które bierze udział w Konkursie Filmów Krótkometrażowych. I pomyślcie też o niezłym Pustostanie Agaty Trzebuchowskiej, nad którym opiekę artystyczną sprawowała Małgorzata Szumowska. A tutaj bardzo Małgorzatę Szumowską lubimy.

Boże Ciało reż. Jan Komasa

Zestawienie najciekawszych filmów nie sposób rozpocząć od nadzwyczaj ciekawego Bożego Ciała, które jeszcze nieco ponad tydzień temu święciło triumfy w sekcji Giornate degli Autori na Festiwalu Filmowym w Wenecji. Po kolejnych sukcesach w Tornoto, film został oficjalnym polskim kandydatem do Oscara. Jan Komasa jest bez wątpienia jednym z najciekawszych polskich młodych twórców. Po głośnej Sali samobójców, która niestety dość szybko straciła na aktualności, i efektownym Mieście 44, które podzieliło polską widownię, a mnie postawiło zupełnie pomiędzy dwoma obozami, reżyser powraca z filmem, przedstawiającym historię dwudziestoletniego Daniela, który po wyjściu z poprawczaka, pod nieobecność zaprzyjaźnionego proboszcza, postanawia udawać księdza. Równe recenzje płynące z Wenecji wskazują na przynajmniej dobre i oryginalne kino. W głównej roli Bartosz Bielenia, którego jeszcze nie tak dawno podziwiałem na deskach Teatru Starego w Krakowie. Na ekranie partnerują mu chociażby fenomenalna Aleksandra Konieczna, Łukasz Simlat czy Eliza Rycembel. Międzynarodowy plakat festiwalowy jest obłędny i po cichu marzę, żeby jakimś cudem znalazł się na mojej ścianie, więc jeżeli macie jakikolwiek pomysł, gdzie mógłbym go zdobyć… dawajcie znać!

Nic nie ginie reż. Kalina Alabrudzińska

Nic nie ginie to debiut fabularny Kaliny Alabrudzińskiej, za który reżyserka otrzymała na Festiwalu Młodzi i Film Jantara za reżyserię oraz Nagrodę Jury Młodzieżowego. W kontekście koszalińskiego święta polskiego kina, o filmie mówiło się jako o jednym z najlepszych prezentowanych w ramach wydarzenia. Brakuje tego tytułu trochę w Konkursie Głównym, ale dobrze, że organizatorzy znaleźli dla niego miejsce w Panoramie. Opowieść o ludziach będących częścią społeczności samotnych ludzi, może być bardzo wyjątkowa. Podobnie jak ubiegłoroczny Monument Jagody Szelc, Nic nie ginie Alabrudzińskiej jest filmem dyplomowym studentów Wydziału Aktorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi, a wszyscy pamiętamy jak rewelacyjny był Monument. Pamiętamy, prawda?

Ikar. Legenda Mietka Kosza reż. Maciej Pieprzyca

Ikara. Legendę Mietka Kosza określmy bezpośrednio najbardziej oczekiwanym przeze mnie filmem Festiwalu. Sam nie wiem, czy ze względu na ciekawą historię, bo jak wiemy, ostatnio całkiem dobrze wychodziło nam robienie filmów biograficznych (czyt. Ostatnia rodzina, Najlepszy, Sztuka kochania, Bogowie), czy po prostu ze względu na Dawida Ogrodnika, który od jakiegoś czasu jest dla mnie gwarancją filmowych przeżyć. Ikar to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia niewidomego geniusza fortepianu, dla którego muzyka stała się sposobem, by na nowo widzieć i opowiadać świat. Reżyserem jest Maciej Pieprzyca, a więc twórca fenomenalnego Chce się żyć czy bardzo dobrego Jestem mordercą, za które zdobywał nagrody w Gdyni. Być może nie liczę na arcydzieło, ale na pewno na kino mocno angażujące w historię wielkiego artysty! Kadry są wyśmienite.

Eastern reż. Piotr Adamski

Kolejny – po Nic nie ginie – film, który brał udział w Festiwalu Młodzi i Film. Eastern to debiut fabularny Piotra Adamskiego, przedstawiający świat, w którym dominuje rygorystyczny kodeks krwi. Za bramą zamkniętego osiedla, toczy się osobliwa gra, w której dwie dziewczyny starają się przeciwstawić presji rodzin – Kowalskich i Nowaków – oraz wszechobecnej zemście. Gdyby nie usunięto Konkursu Inne Spojrzenie, Eastern byłoby chyba jego czołowym tytułem.

Supernova reż. Bartosz Kruhlik

Moje zainteresowanie debiutami stoi, więc piątkę zamyka debiut z Konkursu Głównego – Supernova w reżyserii Bartosza Kruhlika. Właściwie do samego końca wahałem się, kto zamknie moje zestawienie, ale teaser filmu – wypuszczony niemal przed chwilą – przesądził o tym, że to właśnie ten tytuł znalazł się wśród moich must watchów. Trzech mężczyzn, jedno miejsce i jedno zdarzenie, które odmienią ich życie – mówi festiwalowy opis. Zawsze wybieram sobie jakiś film niewiadomą, więc niech to będzie taki film niewiadoma. Bo intrygujący i niepokojący teaser. Kropka.

foto: materiały festiwalowe