50 najlepszych piosenek 2020 roku

Były najlepsze teledyski i płyty, teraz przyszedł czas na najdłuższe roczne zestawienie, czyli najlepsze piosenki 2020 roku. A jest to ranking dość szalony, pełen skrajności, w której mniej popularni artyści, przeplatają się z artystami mainstreamowymi. Po wstępnej selekcji na mojej liście znajdowało się aż 147 piosenek. Komu udało się trafić do najlepszej pięćdziesiątki?

50. Kid Bloom – Blood Sugar

Zestawienie najlepszych piosenek 2020 roku otwiera Kid Bloom – amerykański multiinstrumentalista pochodzący z Los Angeles, działający na scenie muzycznej od 2015 roku. Aż wstyd się przyznać, że dopiero w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy pojawił się na moich radarach. Blood Sugar to singiel promujący jego tegoroczną EPkę o tym samym tytule, balansującą na pograniczu indie popu oraz indie rocka. Zacznijmy tę pięćdziesiątkę przebojowo i z dobrym smakiem!  

49. Adam Lambert – On the Moon

Choć VELVET – tegoroczny album Adama Lamberta – nie należy do moich ulubieńców, to artysta na swojej płycie (którą jeszcze przed premierą trochę niesłusznie skreśliłem, patrząc przez pryzmat promujących ją singli) dostarczył kilka bardzo dobrych piosenek. Na ich czele stoi zmysłowe On the Moon, w którym Lambert brzmi niczym dojrzalsza wersja debiutującego przed kilkoma laty prowokatora. Nigdy chyba Adam nie był tak zmysłowy.

48. Pola Chobot & Adam Baran – Kurz

Po ubiegłorocznym bardzo dobrym debiutanckim albumie Jak wyjść z domu, gdy na świecie Mży?, Pola Chobot & Adam Baran – tuż przed końcem roku – zaprezentowali nowy singiel, zwiastujący nadchodzący materiał. W zasadzie od premiery nie mogę wyrzucić z głowy refrenu i słów „Cały ten kurz, co wsysam go do płuc / Pochodzi z waszych ust / Cały ten kurz”, za każdym razem przepadając w niejednoznacznej atmosferze tego utworu. Niejednoznacznej, bo niby wprowadzającej w melancholijny stan, a z drugiej uwodzącej dźwiękami. Czekam na album!

Wcześniej: #26 Mży (2019)

47. Fletcher – If I Hated You

MY S(EX) TAPES jako EPka przede wszystkim stoi klimatem, urozmaiconym nutkami pociągającego erotyzmu. Na niej upatrzyłem sobie świetne If I Hated You, które w refrenach zamienia się w prawdziwy qualitypopowy bop! Uwielbiam taką odsłonę muzyki popularnej, jednocześnie przebojowej i niepozbawionej grama niezależności. Jestem razem z Fletcher i jej złamanym serduchem. W końcu jak pisze na Spotify, „the nighttime is the hardest, that’s when I’m brokenhearted”.

46. Ytram, Citadelle – Alive

Pod pseudonimem artystycznym Ytram ukrywa się nikt inny jak popularny producent muzyczny Martin Garrix, do którego przebojów w ostatnich latach tańczył cały świat. I choć zdarzało się to również mi, to dużo bardziej spodobało mi się jego muzyczne alter ego. Alive – zrealizowane we współpracy z Citadelle – to transowa elektronika, w której przepadłem od pierwszego razu. Może nie śledzę szczególnie kariery Garrixa, ale takich dźwięków się od niego nie spodziewałem.

45. Maria Tyszkiewicz – Motyl

Jej debiutancki album Ufam sobie kilka dni temu określiłem najlepszym polskim debiutem. Tym bardziej nie mogło zabraknąć jej utworu w zestawieniu „best of” piosenek. Z perspektywy czasu, spośród wszystkich dotychczasowych utworów artystki, najlepszy jest Motyl, delikatny w zwrotkach, porywający i zapadający w pamięci wyrazistym refrenem. Kto jeszcze nie poznał debiutu Marii Tyszkiewicz, niech szybko nadrabia zaległości i zakończy rok z pięknymi dźwiękami!

44. Dua Lipa, DaBaby – Levitating

Kiedy po raz pierwszy słuchałem Future Nostalgii, trochę nie wierzyłem, że Levitating będzie singlem idealnym. Potem dograł się do niego DaBaby, powstał kosmiczny teledysk, a piosenka mająca zadatki na przebój, faktycznie stała się przebojem. To jeden z tych utworów, przy których nie sposób usiedzieć w miejscu. Świetnie napisany, genialnie wyprodukowany i zaśpiewany… przez one and only Dua Lipa. Ale to nie ostatni raz, kiedy artystka pojawia się w tym zestawieniu.

Wcześniej: #6 Don’t Start Now (2019)

43. Lady Gaga, Ariana Grande – Rain On Me

Duet Lady Gagi i Ariany Grande był jedną z największych kolaboracji ostatnich dwunastu miesięcy. Z jednej strony, nieco rozczarowującą, gdyż po takich nazwiskach spodziewalibyśmy się raczej fajerwerków, które sprawiłyby, że Rain On Me zagości w pierwszej a nie piątej dziesiątce najlepszych piosenek. Z drugiej zaś, niezwykle uzależniającą, w rytm której miałem przyjemność żyć przez kilka miesięcy. Do Chromatici nie wracam, ale „Rain on me, rain, rain / Rain on me, rain, rain”.

42. Dawid Grzelak – Lowcost

Po bardzo dobrej tegorocznej EPce Rok od wydarzeń w Londynie, Dawid Grzelak zdążył już zaprezentować dwa kolejne single. Spośród nich, większą uwagę przykuł ten pierwszy, świetny Lowcost. Hipnotyzujący, wprowadzający w spokojny transowy stan, bardzo nocny niczym towarzyszący mu teledysk. Do teraz zastanawiam się, czy krokodyl z okładki singla to faktyczny tatuaż artysty, czy jednak nie. Any ideas?

41. Rina Sawayama – Akasaka Sad

Najbardziej intrygująca tegoroczna debiutantka, u której wpływy azjatyckie łączą się z europejskością. Doskonale słychać to w electro-trapowym Akasaka Sad, które Rina Sawayama napisała w hotelu Akasaka w Tokio. Jak sama zaznacza, stolica Japonii to miejsce, które zawsze wzbudza w niej nadzieje na poczucia szczęścia, to zaś nigdy się nie pojawia. Piosenka jest również o tym, że smutek dosięgnie Cię, nieważne gdzie jesteś. Poza świetną grą słów z refrenu, uwagę przykuwa genialnie wyprodukowana warstwa muzyczna piosenki.

40. Artur Rojek – A miało być jak we śnie

Już na swoim debiutanckim solowym albumie romansował z elektroniką, ale to na Kundlu wchodzi w nią jeszcze mocniej, łącząc ją ze smacznym popem. Przoduje w tym najlepsze na płycie A miało być jak we śnie, którego zupełnie się nie spodziewałem. Uzależniający hook, muzyczna opowieść o tym, że wcale nie jest tak dobrze, jak być powinno, i rewelacyjny tekst („a kiedy pytają o plany, mówię wyraźnie / że chciałbym skoczyć po szlugi, tak raz na zawsze”). Dobry jest również „remix”, do którego dograł się Taco Hemingway.

39. LAUREL – Scream Drive Faster

Przed dwoma laty zachwyciła długo wyczekiwanym debiutanckim albumem DOGVIOLET, na którym upatrzyłem sobie gitarowe, drapieżne Adored. Tegoroczna EP-ka Petrol Bloom jest niczym odpowiedź na moje niewypowiedziane oczekiwania. Są syntezatory oraz nutka modnego retro. Najwięcej jest ich w singlu promującym wydawnictwo Scream Drive Faster. To chyba najlepsza piosenka w karierze LAUREL. Nie pogardziłbym pełnym albumem utrzymanym w takiej stylistyce.

38. Skott – Stay Awake

Tym przepięknym utworem Skott otwiera swój wyczekany od dawna debiutancki album Always Live For Always. Stay Awake ma w sobie wszystko, co w szwedzkiej artystce najlepsze. Jest progresywny pop, jest nuta alternatywy, jest też wspaniały klimat. Nie można nie wspomnieć o budowie utworu, świetnie rozegranej w refrenach, w których Skott niemal wymierza w nas muzyczne ciosy. Chyba najlepsza kompozycja na albumie.

Wcześniej: #27 Bloodhound (2019)

37. Margaret – Fotel

Przy pierwszej selekcji do listy przebojów, w grze znalazło się aż pięć piosenek spośród siedmiu, które Margaret zaprezentowała słuchaczom w 2020 roku. W pięćdziesiątce znajdą się dwie, a oto pierwsza z nich, ta chyba najbardziej niedoceniona. Zresztą niesłusznie. Szczególnie, że to piosenka, w jakiej Margaret ma takie flow, że nie sposób usiedzieć w miejscu. Nie mówiąc już o niespodziewanej eksplozji dźwięków w zakończeniu.

36. Billie Eilish – Therefore I Am

Jedna z najgorętszych gwiazd muzyki popularnej, która w bardzo krótkim czasie zaskarbiła sobie sympatię milionów słuchaczy na całym świecie. Po spektakularnym ubiegłorocznym sukcesie debiutanckiego albumu, ten rok przyniósł kolejne ważne rzeczy w karierze młodej artystki. Nowe single, piosenka do Bonda. Największym osiągnięciem artystycznym okazał się jednak singiel Therefore I Am, w którym Billie jest chyba najfajniejszą wersją siebie. I wcale nie chodzi mi o bieganie po centrum handlowym z teledysku. „Stop, what the hell are you talking about?”

Wcześniej: #29 Bury a Friend (2019), #39 WHEN I WAS OLDER (2019)

35. Holly Humberstone – Falling Asleep At the Wheel

Holly Humberstone pojawia się na blogu już po raz kolejny i również tym razem będę się zachwycał nad jej wyjątkowością, zwracając uwagę na ogromny potencjał drzemiący w artystce. Uwielbiam ukryte tutaj Abba vibes, przepadam w jej ciepłym wokalu, z każdym odsłuchem coraz bardziej zakochuje się we wspaniałym klimacie, który udaje się Holly wykreować. Powtórzę się kolejny raz: śledźcie jej karierę, bo lada chwila może być o niej bardzo głośno.

34. sanah – duszki

Gdybyśmy mieli wskazać największy tegoroczny debiut na polskiej scenie muzycznej, większość z nas wybrałaby właśnie sanah. Nic dziwnego. Po wielkim sukcesie Szampana, kolejne single królowały w rozgłośniach radiowych, a sama artystka pozostawała bardzo szczerą indywidualnością, wyróżniającą się dziewczęcością, luzem i wrażliwością. Nie jestem największym fanem albumu Królowa Dram. Dużo bardziej podobała mi się EPka Bujda, a już szczególnie ukryte na niej duszki, które w ostatnim czasie doczekały się teledysku. Nazwijmy ją kwintesencją sanah. Wspaniałej sanah.

33. Mahmood, Massimo Pericolo – Moonlight Popolare

Mahmood jest idealnym przykładem, że wcale nie trzeba wygrać Eurowizji, by zdobyć popularność. Choć Duncan Laurence, który ostatecznie pokonał go w muzycznej rywalizacji, nie radzi sobie dużo gorzej, Mahmood wyrósł na bardzo intrygującą eurowizyjną indywidualność, która zasługuje na naszą uwagę. Poza świetnie zaśpiewaną balladą Raptide oraz bujającym, bardzo modnym Dorado, włoski artysta zachwycił piosenką Moonlight Popolare, stanowiącą kawał świetnie wyprodukowanej elektroniki z elementami rapu. Ależ ten bit jest przeszywający!

Wcześniej: #23 Soldi (2019)

32. Lady Gaga – Alice

Tutaj powinno pojawić się pewne połączenie, bo choć Alice indywidualnie radzi sobie bardzo dobrze, to jej świetność wybrzmiewa dopiero w połączeniu z interludem Chromatica I, będącym otwarciem niemal perfekcyjnym. Pamiętam, kiedy po raz pierwszy słuchałem nowego albumu Lady Gagi i po dwóch pierwszych punktach tracklisty miałem wrażenie, że będziemy mieli do czynienia z albumem wybitnym. Szybko jednak zostałem ostudzony. Alice to świetna taneczna propozycja, czerpiąca całymi garściami z lat 90. i dwutysięcznych. Takiej Gagi chce się słuchać.

Wcześniej: #43 Rain On Me (2020)

31. Monika Kowalczyk – Wołam

Gdybym miał wybrać tegoroczny hymn, który nieustannie nastrajał mnie pozytywną energią niczym promyk słońca w tym pochmurnym roku, bez większego zawahania wybrałbym Wołam od Moniki Kowalczyk. Za każdym razem mam ochotę dołączyć do tańczącej w teledysku artystki i wyskakać wszystkie negatywne emocje. Uwielbiam niemal uzależniające ciepło tej piosenki, ale też dobrą energię, która płynie od Moniki w każdym jej utworze.

30. Kasia Lins – Nie Syp Solą

W zestawieniu nie mogło zabraknąć piosenek z najlepszego albumu 2020 roku. Trzecią dziesiątkę otwiera Kasia Lins z utworem zamykającym jej perfekcyjną Moją Winę, bardzo mocnym, gitarowym sześciominutowym Nie Syp Solą. Od przeszywającego na początku psychodelicznego fortepianu, przez ciągły nastrój niepokoju i wspaniałą warstwę tekstową (Moje stany / Podsyp cukrem, moje rany / Posyp cukrem nie solą / Nie syp solą), po genialny wokal artystki. Kasia Lins po raz pierwszy!

29. Taylor Swift, Bon Iver – exile

Nigdy nie byłem fanem Taylor Swift. Nie przekonała mnie też szczególnie jej brzmieniowa transformacja, którą zaprezentowała przy okazji dwóch tegorocznych albumów folklore i evermore. Podkreślę jednak, że nie przekonała, ale niezwykle doceniam próby poszukiwania oraz konsekwentność w zmianach. I choć do obu albumów podchodzę raczej z chłodem, na tym pierwszym z nich Swift ukryła wspaniałą balladę nagraną w duecie z Bon Iver exile, którą kradnie moje muzyczne serce. To chyba najlepsza ballada popowa tego roku.

28. Jessie Ware – What’s Your Pleasure?

Choć może nie doceniłem nowego albumu Jessie Ware tak, jak zrobiła to większość słuchaczy, nie potrafię się uwolnić od kilku piosenek z płyty. Jedną z nich jest tytułowe What’s Your Pleasure?, w którym artystka perfekcyjnie wprowadza disco na bardziej alternatywne salony. To utwór niepowtarzalny, mój ulubiony w dość sporym już dorobku Jessie Ware. A gdyby ktoś zapytał o najbardziej seksowny teledysk 2020 roku, wskazałbym chyba dance video do tego singla.

27. Rosalie., schafter – Ciemność

Zanim zakochałem się w IDeal od Rosalie., do nowego albumu artystki podchodziłem z dystansem. Wszystko zmieniło się za sprawą kolaboracji z schafterem, będącej ostatnim przedsmakiem marcowego albumu, w którym Rosalie. brzmiała tak dobrze, jak jeszcze nigdy. Nie ma drugiej takiej piosenki pośród jej dotychczasowych dokonań, która aż tak budowałaby atmosferę. Mała perełka trwająca niecałe dwie i pół minuty.

26. Miley Cyrus, Dua Lipa – Prisoner

Kolejny gorący duet w muzyce popularnej, który niechcący zmiótł z powierzchni Ziemi Lady Gagę i Arianę Grandę. Gorący w muzyce, gorący w tekście, gorący też w wyzywającym teledysku, w którym obie artystki zaskakują chemią. To duet artystycznie spełniony, zadziorny, nie idący na kompromisy. Artystycznie spełnione są też najprawdopodobniej Miley Cyrus i Dua Lipa jako muzyczne indywidualności, bo jeżeli miałbym wybrać dwa największe zachwyty w szeroko rozumianej muzyce popowej, wskazałbym właśnie je.

Wcześniej: #10 Mother’s Daughter (2019)

25. ROSALÍA, Travis Scott – TKN

Przenosimy się na moment do gorącej Hiszpanii, a w zestawieniu pojawi się nuta latino. ROSALÍA od świetnego El Mal Querer nieustannie zaskakuje brzmieniem i przede wszystkim rozwojem. Tegoroczną wisienką okazał się duet z Travisem Scottem TKN, który poza sukcesem artystycznym, okazał się również dość sporym sukcesem komercyjnym. Czekam na puentę tego muzycznego rozwoju w postaci nowego albumu. Może w 2021?

Wcześniej: #4 Con Altura (2019), #40 A Palé (2019)

24. schafter, Rosalie. – www

Po Ciemności powtarza się zestawienie w duecie, ale zamieniają się role. Słuchanie FUTURY schaftera sprawia mi sporo muzycznej przyjemności, ale www to piosenka, która szczególnie zapadła mi w pamięci. Bit bitem – jest świetny. Ale to przede wszystkim w tekście dzieją się rzeczy niemal doskonałe. Mam też wrażenie, że nadzwyczaj szczere. I to chyba ta autentyczność w tej piosence jest najbardziej niepokojąca.

23. Miley Cyrus – Gimme What I Want

Bezsprzecznie jedna z najbardziej wyrazistych piosenek na znakomitym albumie Miley Cyrus Plastic Heart, w której słychać najwięcej tego, co podczas ery płyty Bangerz było uznawane za skandalizujące. To utwór drapieżny, poruszający wszystkie zmysły, korespondujący z wyzwoleniem i prowokatorstwem artystki, o którym mówiło się przed kilkoma laty. Nieskromny dwuipółminutowy utwór, którzy przeszywa.

Wcześniej: #10 Mother’s Daughter (2019) #26 Prisoner (2020)

22. Magda Kluz – Zimno

Nie da się ukryć, że przepadłem w muzyce Magdy Kluz. Zimno – numer jeden na trackliście jej debiutanckiej solowej EPki – jest utworem niemal doskonałym. To też rewelacyjne otwarcie, ponieważ klimat, jaki udaje się utworzyć artystce, właściwie od pierwszej frazy „zimno tu i ponuro tu”, jest niesamowity. Pięć sekund i jesteśmy totalnie zanurzeni w Akwenach. I nie chcemy się z nich ani na moment wynurzać.

21. Charlotte Cardin – Passive Agressive

Od kilku lat czekamy na debiutancki album pochodzącej z Kanady Charlotte Cardin, ale to w ogóle nie przeszkadza jej w wydawaniu znakomitych singli. Rok 2020 przyniósł jej utwór Passive Agressive, opowiadający o toksycznym uczuciu. Cardin dostarcza quality pop w najlepszym tego słowa znaczeniu, a podczas słuchania za każdym razem mam ochotę uderzać w perkusję niczym artystka na teledysku. Może niekoniecznie w perkusję, z której wychodzi ciało martwego mężczyzny, ale jednak.

20. Jessie Reyez – NO ONE’S IN THE ROOM

Piosenka, której w ogóle się nie spodziewałem. Jessie Reyez po bardzo dobrym debiutanckim albumie wzięła mnie trochę z zaskoczenia, zaprezentowała jego wersję rozszerzoną  i znakomity poruszający singiel. W refrenie pyta: “Who am I, when no one’s in the room?”. Świetna kompozycja muzyczna odpowiadająca o wątpliwościach, z którymi mierzyła się artystka, odnośnie celowości jej życia oraz samospełnienia. Piękny utwór.

19. Chloe x Halle – Forgive Me

Kiedy słucham tej piosenki, za każdym razem mam ochotę krzyknąć: underrated! Nikt w tym roku nie zaserwował tak smacznego r&b, czerpiącego całymi garściami z czasów, kiedy triumfy świeciła wspaniała księżniczka Aaliyah. Najpierw przepada się w intrygującym, delikatnym intro budującym atmosferę, a następnie w głębokim przeszywającym bicie.

18. Jakub Dąbrowski – Bezchmurne równania

W ubiegłym roku podbił serducha wszystkich wrażliwców śledzących telewizyjne talent show The Voice of Poland, a na początku marca zachwycił debiutanckim singlem Bezchmurne równania. Delikatne, melancholijne brzmienie, świetny tekst, ale też wizerunkowa wyrazistość. Do tego bezbłędny filmowy obrazek. Nieprzerwanie od marca, kiedy to pojawił się w trzeciej odsłonie blogowej Młodej muzyki, czekam na album!

17. Bloo Crane – Attention

Debiutancki album Bloo Crane naszpikowany był tanecznymi bangerami. Wśród nich królował singiel Attention, opowiadający o miłosnym zauroczeniu, który jest jedną z najlepszych tanecznych piosenek, jakie wydarzyły się w ostatnim czasie na polskiej scenie muzycznej. Już za dwa dni premiera kolejnego trzeciego singla Fallin (mój numer „dwa” na Bloo Feelings), do którego dołączyła one and only Natalia Nykiel.

16. Miley Cyrus – Midnight Sky

Nie mogło być chyba lepszej zapowiedzi nowego rozdziału w muzycznej twórczości Miley Cyrus niż znakomite Midnight Sky, które jest bezsprzecznie jednym z najlepszych singli w karierze artystki. Mocne, wyraziste, prezentujące nową jakość Cyrus, która następnie objawiła się na Plastic Hearts. To też piosenka, która cieszyła się wielką popularnością na blogowej liście przebojów. Aż sześć tygodni spędziła na miejscu pierwszym!

Wcześniej: #10 Mother’s Daughter (2019), #23 Gimme What I Want (2020), #26 Prisoner (2020)

15. LUNA – Zgaś

Na początku 2020 roku oczarowała mnie utworem Luna, który otwierał nowy rozdział w jej muzycznej ścieżce. Produkcją zajął się niezastąpiony Michał Fox Król, a za niesamowity teledysk do singla odpowiadało Papaya Films. Jeszcze większe wrażenie zrobił na mnie drugi singiel Zgaś, który idealnie odzwierciedla „kosmiczny pop”, o którym w jednym z wywiadów wspominała artystka. Gdybyśmy się mieli zabawić w skojarzenia, Luna mogłaby być polską Aurorą. Uwielbiam, gdy na polskiej scenie pojawiają się tak nietuzinkowe postaci!

14. Dua Lipa – Pretty Please

Gdybym miał wskazać moją ulubioną piosenkę z przebojowej Future Nostalgii, bez większego zastanowienia (poza największym Don’t Start Now, które w zeszłym roku gościło w dziesiątce najlepszych piosenek) wybrałbym Pretty Please. Z jednej strony, chyba najskromniejsza na całym albumie, z drugiej zaś, najciekawiej zbudowana. Uwielbiam te zwolnienia wprowadzane tuż przed refrenami. Świetna piosenka, jak i z resztą cały album.

Wcześniej: #6 Don’t Start Now (2019), #42 Levitating (2020)

13. Daria Zawiałow – Mania

Choć uwielbiam Nie Mamy Czasu (dla którego zabrakło niestety miejsca w pierwszej pięćdziesiątce), trochę żałuję, że to nie Mania została wybrana na singiel promujący wersję rozszerzoną świetnych Helsinek. Ponownie słyszmy zadziorne gitary i nadające kapitalny klimat syntezatory, a całość brzmi buntowniczo. Uwielbiam Gdybym miała serce i Nie dobiję się do Ciebie, ale mam wrażenie, że to Mania wyrasta na najlepszą piosenkę w karierze Zawiałow.

Wcześniej: #5 Gdybym miała serce (2019), #22 Szarówka (2019) #47 Czy Ty słyszysz mnie? (2019)

12. Luka Kloser – Secret Love

Pochodząca z Los Angeles Luka Kloser skutecznie dawkuje nam nowości. Po ubiegłorocznym znakomitym Sweet Sixteen, w tym roku zachwyciła trzecim singlem (w karierze!) Secret Love. Gdyby miała za sobą wielką wytwórnię, na jej koncie najprawdopodobniej byłyby miliony wyświetleń. Tak, pod Secret Love znajdziecie na YouTubie skromne 11 tysięcy. Odpalcie i przepadnijcie w tej niskiej niepowtarzalnej barwie, ale też świetnej energii. Niech żyją melancholia i taniec!  

Wcześniej: #14 Sweet Sixteen (2019)

11. Zara Larsson – Love Me Land

Gdybym miał wskazać najbardziej niedocenioną w tym roku artystkę w muzyce popowej, wybrałbym pochodzącą ze Szwecji Zarę Larsson. Być może jej poprzednie dokonania nie były dokonaniami wybitnymi (a nawet momentami niezbyt dobrymi), ale ostatnimi czasy udowadnia, że zasługuje na dużo większą uwagę. Idealnym tego przykładem jest potężny singiel Love Me Land, który poraża nie tylko perfekcyjnym wokalem artystki, ale też niebanalną produkcją. Sprawdźcie również występy live, a już szczególnie ten z utworem WOW podczas MTV EMA. Sztos!

10. KARAŚ/ROGUCKI – Kilka westchnień

Najlepszą dziesiątkę piosenek 2020 roku otwiera duet z pozoru nietypowy, powstały po zawieszeniu działalności dwóch ważnych zespołów na polskiej scenie muzycznej. Karaś z Roguckim nie mogli zafundować na swoim albumie lepszego otwarcia, od razu wrzucając nas w najlepszą piosenkę na Ostatnim bastionie romantyzmu. Koniec świata ubrany w muzyczną inspirację latami 80? Lepiej być nie mogło. Doskonałe!

9. Natalia Świerczyńska – O północy

Jeżeli ktoś w tym roku dostarczył niezapomnianych wzruszeń, to była to Natalia Świerczyńska ze swoim debiutanckim albumem O północy. To właśnie z niego pochodzi jedna z najpiękniejszych polskich ballad, jakie mieliśmy przyjemność usłyszeć w ciągu nawet nie ostatnich dwunastu miesięcy, ale kilku ostatnich lat. Doskonałość.

8. Rosalie. – Chodź Chodź Chodź

Po cichu marzę o tym, żeby Rosalie. zrealizowała cały album we współpracy z Chloe Martini, bo Chodź Chodź Chodź – najlepsze na jej idealnym IDeal – jest jedynie reprezentantem kilku innych udanych efektów współpracy tych dwóch Pań. Muzycznie najbardziej wyraziste, świetnie napisane, zaskakuje nawijką otwierającą pierwszą zwrotkę. Nie wspominając już o wplecionym na końcu anglojęzycznym refrenie. Genialny numer!

Wcześniej: #27 Ciemność (2020)

7. Blanche – Empire

Przez te trzy lata oczekiwania na album, Blanche prezentowała pojedyncze single, w których można było poczuć przedsmak tego, co usłyszymy na debiucie. Dopiero jednak pierwszy oficjalny singiel, tytułowe Empire zwaliło mnie z nóg – delikatne i jednocześnie wielkie, wspaniale skomponowane, świetnie eksponujące niepowtarzalną barwę głosu Blanche, okraszone genialnym teledyskiem. Przesmakowity, artystyczny pop. To był mój pierwszy tak wielki zachwyt 2020 roku.

6. Margaret – Nowe plemię

Zawsze lubiłem Margaret i wbrew temu, co ludzie pisali w Internecie (a często gęsto pisali wiele złego, bo czemuż mieliby pisać coś dobrego?), z wypiekami na twarzy obserwowałem rozwój jej kariery. Ubiegły rok przyniósł wielkie zmiany, które nawet dla mnie były zaskoczeniem. Światło dzienne ujrzała rewelacyjna Gaja Hornby, a ja przepadłem w zaproponowanym przez Margaret urban popie. W roku 2020 dołączyłem do grona fanów artystki, a Nowe plemię, które gości na szóstym miejscu tego zestawienia, było najczęściej odtwarzaną przeze mnie piosenką w tym roku na Spotify. Spójrzmy prawdzie w oczy, Margaret zawsze wnosiła jakość do mainstreamu i choć zmieniła się jej muzyka, jakość pozostała ta sama. Zaraz na początku 2021 zamawiam preorder Maggie Vision, bo nikt tak nie ratował mi 2020 roku jak Margaret.

Wcześniej: #37 Fotel (2020)

5. Miley Cyrus – Plastic Hearts

Miley Cyrus po raz czwarty w tym zestawieniu i już obiecuję, że to ostatnia jej piosenka pośród tych najlepszych. Nie ma się jednak, co dziwić, skoro jej album jest naszpikowany bangerami. Miejsce piąte trafia do tytułowego Plastic Hearts, którego refrenu nie sposób pozbyć się z pamięci, a „I just wanna feel / I just wanna feel something” wybrzmiewa w mojej głowie od premiery płyty . To kompozycja kompletna, która zasługuje na bycie kolejnym singlem. Choć kandydatów jest sporo!

Wcześniej: #10 Mother’s Daughter (2019), #16 Midnight Sky (2020) #23 Gimme What I Want (2020), #26 Prisoner (2020)

4. Hurts – Fractured

Nigdy nie kupowałem albumów Hurts w całości, pozostając raczej na dłużej z poszczególnymi utworami. Nie spodziewałem się jednak, że kiedykolwiek usłyszę od zespołu coś lepszego od pompatycznego, wielkiego Rolling Stone z ich albumu Surrender. Tegoroczne Faith przyniosło perfekcyjne w każdym calu Fractured, raz wyszeptane, raz wykrzyczane. Jedna z najbardziej intrygujących kompozycji tego roku, przy której „mózg rozjebany”.

3. Kasia Lins – Koniec Świata

Podium otwiera pełna win Kasia Lins i Koniec Świata, czyli drugi singiel promujący jej tegoroczny album. Nie było w tym roku piosenki, która byłaby aż tak nieszczęsnym (w dopasowaniu) soundtrackiem do 2020 roku i naszego bytowania w tej szarej, niekiedy mierżącej nas (lekko mówiąc) codzienności. Perła.

Wcześniej: #30 Nie Syp Solą (2020)

2. Taco Hemingway – Polskie Tango

Tytuł najlepszej polskiej piosenki roku wędruje do Taco Hemingwaya i jego Polskiego Tanga. Nie wiem, czy kogokolwiek dziwi ten wybór, biorąc pod uwagę, że ta piosenka – w zasadzie pod każdym względem – jest majstersztykiem, a Taco zawarł w niej prawie wszystko, co boli wielu Polaków i pod wieloma względami boli też mnie. Do kapitalnego tekstu i nie ustępującej mu na krok muzyki dorzućmy wymiar kulturowy i polityczny piosenki. I mamy sztos.

1. The Weeknd – After Hours

Najlepsza piosenka roku? Sześciominutowe, transowe After Hours, promujące tegoroczny bardzo dobry album The Weeknd o tym samym tytule. To jeszcze lepsza kompozycja od święcącego triumfy, ubiegłorocznego Blinding Lights, którym zalewały nas rozgłośnie radiowe od początku 2020! Jako że nigdy nie pałałem wielką sympatią do Abla, sam jestem trochę zaskoczony, ale posłuchajcie sami!

Wcześniej: #12 Blinding Lights (2019)



Polub bloga na Facebooku