10 najlepszych piosenek Eurowizji 2021

W obliczu pandemii, ubiegłoroczna Eurowizja została odwołana. W 2021 roku powracamy jednak do Rotterdamu by przeżywać (nie tylko) muzyczne emocje i doświadczać wielkiego widowiska. Nie byłbym sobą, gdybym nie wskazał swoich ulubieńców. Wybrałem dziesiątkę! Czy odniosą sukces? Chciałbym, choć konkurencja nie śpi!

Zacznijmy jednak od Polski. Tym razem ani nie należę do tych, którzy zachwycają się polską propozycją, ani tym bardziej do hejterów, którzy uważają The Ride za jedno wielkie nieporozumienie. Na tle eurowizyjnej stawki Rafał Brzozowski ze swoją propozycją prezentuje się co najwyżej przeciętnie i choć bierzemy udział w drugim, słabszym półfinale, mam wrażenie, że jedynie dobry staging może nas uratować. Wokalnie chyba nie mam większych obaw – Brzozowski nie brzmi idealnie (a w zasadzie to chciałoby się powiedzieć, że w ogóle nie brzmi), ale jego występy live były do przyjęcia. Polski w finale w tym roku nie widzę, ale chciałbym się miło zaskoczyć – finał zawsze wzbudza więcej emocji, gdy wśród głosów jury wypatrujesz swojego kraju.

Jeżeli chodzi o moje przewidywania czołówki, na chwilę obecną jestem zgodny z bukmacherami. Myślę, że Eurowizję zawojują w tym roku przede wszystkim Malta, Szwajcaria, Francja, Włochy i Cypr. Może Litwa? Chyba, że wydarzy się coś bardzo złego na samej scenie.

CZECHY
10. Benny Cristo – Omaga

Dziesiątkę mojego subiektywnego zestawienia najlepszych piosenek Eurowizji 2021 roku otwierają nasi południowi sąsiedzi i ich reprezentant Benny Cristo. Po ubiegłorocznej, bardzo przeciętnej piosence Kemama, w tym roku Czech porywa tanecznym popowym Omaga, którego refrenu nie potrafię wyrzucić z pamięci. Wierzę też, że artysta odnajdzie się świetnie na eurowizyjnej scenie i przebije się stagingiem. Szczególnie, że drugi półfinał należy raczej do zupełnie przeciętnych. Na chwilę obecną bukmacherzy nie widzą czeskiego sukcesu w tegorocznym konkursie, a według ich typowań (które raz lepiej, raz gorzej sprawdzają się z gustami słuchaczy) dla Cristo zabraknie miejsca w finale.

UKRAINA
9. Go_A – SHUM

Ubiegłoroczne Solovey ukraińskiego zespołu Go_A znalazło się na piątym miejscu w zestawieniu najlepszych piosenek Eurowizji 2020. Choć nowy SHUM jest nieco słabszy od swojego poprzednika (Solovey rozkochało mnie w sobie niezwykle klimatycznym i porywającym hookiem), wciąż prezentuje to, co w zespole Go_A najbardziej wyjątkowe – połączenie ukraińskiego folku i białego głosu z przesmaczną nowoczesną elektroniką. Zastanawiam się, jak na twórczość zespołu zareaguje Europa, bo to ponownie najbardziej unikatowi artyści w całej stawce.

RUMUNIA
8. Roxen – Amnesia

Kolejna artystka powracająca na Eurowizję. Ubiegłoroczne Alcohol You znalazło się w blogowym zestawieniu na bardzo wysokim drugim miejscu i – podobnie jak w przypadku ukraińskiego Go_A – tegoroczna Amnesia nie przeskoczyła swojego poprzednika. W tym roku nie jest już może tak kameralnie, ale Rumunia i Roxen ponownie postawili na nowoczesną popową balladę, w niektórych momentach skutecznie wyłamująca się tej gatunkowej szufladce. Wbrew tytułowi, refren mocno zapada w pamięć, a towarzyszący piosence clip to jeden z najlepszych eurowizyjnych teledysków tego roku. Oby na scenie było równie intensywnie!

WIELKA BRYTANIA
7. James Newman – Embers

Nie pamiętam, kiedy ostatnio Wielka Brytania wysłała tak dobrą piosenkę na Eurowizję. Nie było to na pewno za czasów mojej fascynacji Eurowizją (owszem, była ballada Never Give Up To You, ale największa moc tej piosenki tkwiła przede wszystkim w mistrzowskim stagingu). Embers to brytyjski dance pop w najlepszym wydaniu, ze świetnie brzmiącym głosem Jamesa Newmana, który – na szczęście – uciekł od łzawych klimatów pokroju ubiegłorocznego My Last Breath. Piosenka skrojona na miarę pod wakacje i zabawę, a tych bardzo potrzebujemy, szczególnie teraz.

FRANCJA
6. Barbara Pravi – Voilà

Już na etapie francuskich preselekcji Barbara Pravi była moją osobistą faworytką, a jej Voilà zachwyciło mnie od pierwszego odsłuchania. To przepiękna ballada, która przenosi nas na paryskie salony z ubiegłego wieku, na których królowała genialna Edith Piaf. Barbara Pravi jawi się niemal niczym jej eurowizyjny odpowiednik. Jeżeli powtórzony zostanie staging z francuskich preselekcji, śmiem twierdzić, że Francuzi po raz pierwszy od dłuższego czasu mogą szykować się na czołową trójkę, jeżeli nie na zwycięstwo!

CYPR
5. Elena Tsagrinou – El Diablo

Cypr w ostatnich latach dostarczył dwa wielkie popowe bangery – kultowe już Fuego Eleni Foureiry oraz Replay Tamty. Po ubiegłorocznej, nie najlepszej propozycji Running od Sandro, Cypr ponownie dostarcza pop z najwyższej półki. El Diablo wywołało już sporo kontrowersji, które zdecydowanie działają na korzyść piosenki, a Elena Tsagrinou wokalnie jest przynajmniej bardzo dobra, co udowodniła ostatnimi akustycznymi występami live. To też po prostu świetna popowa propozycja, konsekwentnie budowana (szepty małych aniołków pojawiające się w drugiej części utworu, sztos!) i uderzająca mocnym refrenem. W Cyprze upatruję tegorocznego czarnego konia Konkursu!

IZRAEL
4. Eden Alene – Set Me Free

Tuż przed podium Izrael, reprezentująca go Eden Alene i jej Set Me Free, które zyskało drugie życie po niezwykle udanym revampie. Przed nim brakowało tej piosence wszystkiego – pewności artystki, która objawiła się w rewelacyjnym teledysku (te choreografie muszą być powtórzone na scenie!), wgniatającej w fotel produkcji i rejestru gwizdkowego wieńczącego utwór, który choć ryzykowny na żywo, w wersji studyjnej jest wisienką na torcie. To taneczna propozycja z chwytliwymi bliskowschodnimi motywami, przy której nie sposób usiedzieć w miejscu.

Szkoda, że Set Me Free pojawiło się w pierwszym półfinale, który jest niczym półfinał śmierci. Szanse na udział Eden Alene w finale są podobno nieduże, ale wszystko może się zdarzyć!

BELGIA
3. Hooverphonic – The Wrong Place

Po ubiegłorocznym raczej przeciętnym bondowskim Release Me, Hooverphonic nie zmieniają brzmienia, które na przełomie lat udało się im wypracować. W The Wrong Place udaje się im jednak utworzyć atmosferę, która pochłania od pierwszego dźwięku i nie wypuszcza nas do samego końca. Do zespołu powróciła też Geike Arnaert, której niepowtarzalna barwa jeszcze mocniej podbudowuje intymny, nieco mroczny klimat utworu, dodając też utworowi charakterności. Pod względem emocji i aury to piosenka zupełnie wyjątkowa (szczególnie z teledyskiem). Ciekawe, na ile uda się je przenieść na eurowizyjną scenę.

Podobnie do poprzedniego Izraela, belgijskie Hooverphonic trafiło do półfinału śmierci, gdzie typowani są tuż za finałową dziesiątkę. Ale ja wciąż wierzę!

MALTA
2. Destiny – Je Me Casse

Zwyciężczyni Eurowizji Junior powraca! Tym razem jej celem jest zwycięstwo w głównym Konkursie Eurowizji i wszystko wskazuje na to, że jej uczestnictwo może się tym triumfem zakończyć. Tegoroczna ulubienica bukmacherów każdym kolejnym występem pokazuje, że idzie po zwycięstwo śmiałym krokiem i gdyby wygrała, szczerze nie miałbym nic przeciwko. Je Me Casse to świetnie napisana i zaśpiewana propozycja, w której mainstreamowy pop łączy się z retro dźwiękami trąbek. Ale w tym wszystkim najważniejsza i tak jest Destiny, która w teledysku jawi się niczym królowała tegorocznego konkursu. #DestinedForGreatness

ROSJA
1. Manizha – RUSSIAN WOMAN

Ależ mnie Rosja zaskoczyła w tym roku! Po albo bardzo wykalkulowanych występach, albo mocno wpisujących się w mainstream propozycjach, tym razem – w wyniku krajowych preselekcji – Rosję reprezentować będzie pochodząca z Tadżykistanu Manizha z chyba największym bangerem tegorocznej Eurowizji. RUSSIAN WOMAN to piosenka, w której muzyka etniczna i szeroko rozumiany folk zderzają się z chwytliwym kobiecym rapem. Wspaniała artystyczna osobowość, która mam nadzieję rozbłyśnie na eurowizyjnej scenie (w preselekcjach Manizha była niczym rasowe zwierzę sceniczne), i przede wszystkim bardzo dobry tekst! Biorę to w ciemno! 



Polub bloga na Facebooku